Jej ukochany człowiek

 

Liczba słów: 2.563
Kategoria: One-shot, Fanfiction
TW?: seks, wyuzdane sceny

Od wielu lat pomagała ludzkości; kochała ludzi, uważała, że w przeciwieństwie do jej rodzaju byli niezwykle ciekawi, ich życia były może trudniejsze, ale za to ciekawsze. Chciała być taka jak oni, móc przeżyć wspaniałe życie, pełne przygód, wzlotów i upadków, które mogły charakteryzować tylko te typowe "ludzkie" rzeczy i zdarzenia, a potem w spokoju zapaść we wieczny sen, ze świadomością, że jest taka jak inni i przeżyła wszystko co inni. Ale nie była jedną z nich, nie była... powinna być ich wrogiem, niszczyć ich i doskonale z tego sobie zdawała sprawę... ale nie potrafiła czegoś takiego zrobić... nie potrafiła ich skrzywdzić, chciała być wraz z nimi szczęśliwa, posiadać przyjaciół...

Wiedziała, że nie kocha tak samo jak ludzie; jej miłość była dużo prostsza, gdyż nie miała jak przejść niezbędnych prób. Była w końcu nieśmiertelną istotą, która z jakiegoś powodu otrzymała od kosmosu czy innej, wyższej od niej istoty ludzką świadomość, więc nie nienawidziła ludzi, a wręcz przeciwnie. Więc miłość jaką obdarzyła ciebie, młodą, piękną, ludzką dziewczynę, nie była wystawiana na cokolwiek, co mogłoby być faktycznym udowodnieniem, że jej miłość jest czysta i szczera.

Robiła wszystko co mogła; dbała o ciebie, dawała ci prezenty, jakie sobie tylko wymarzyłaś, ratowała cię, gdy bestie Honkai cię atakowały, była ramieniem, w który mogłaś się wypłakać - była po prostu dobrą dziewczyną. Jak mogłaby jeszcze ci udowodnić swoją miłość? Nie znała innych języków miłości niż te, które teraz stosowała w stosunku do niej... chyba, że...

Elysia miała bardzo nikłe i ogólne pojęcie o seksie, nie miała za bardzo kiedy go uprawiać, ani nie miała z kim. Ale wiedziała co i jak, jeśli chodzi o podstawy. Może tak mogłaby uszczęśliwić swoją dziewczynę? Miła, przyjemna atmosfera, dobre jedzenie, najlepiej kolacja przy świecach przed całym wydarzeniem - i oczywiście dwie dziewczyny oddające się grzesznym, ale przy tym niezwykle przyjemnym rozkoszom. To było coś, co również ją pobudziło. Nie miała jednak za bardzo w tym praktyki; co jeśli zrobi coś nie tak i cię zrani, albo co jeśli nie będziesz czerpać przyjemności...

Ale z drugiej strony chciała udowodnić swoją miłość, a była to jedyna droga, której nie obierała, więc... może warto by było chociaż spróbować…

Długie noce przed tą chwilą zaczytywała się w erotycznych romansach oddając się w samotności przyjemności; zarówno przed związkiem z tobą, jak i teraz, choć odpuszczała sobie tę grzeszną przyjemność będąc w związku, nie do końca czując się dobrze czując z tym co robi, mimo iż w miejsce bohaterek tych opowieści najczęściej wstawiała ją i ciebie. Tak jakby... cię zdradzała... a tego robić nie chciała. Chciała w końcu przejść z fantazji i planów do rzeczywistości, a ta literatura dała jej kilka pomysłów...

Wiedziała, że to też twój pierwszy raz, więc postarała się aby był on wyjątkowy i romantyczny; zapalone świece, świeżo wyprana różowa pościel i płatki róż dookoła. Dodatkowo sama miała na sobie aksamitną, zapewne jedwabną, bieliznę o różowym kolorze z czerwonymi wykończeniami. Nieskromnie uznała, że wszczęcie całej sytuacji i stworzenie erotycznej, ale przy tym przytulnej atmosfery wyszło jej znakomicie, co było widać po jej własnym dobrym humorze.

— Podoba ci się moja niespodzianka dla ciebie? — spytała z chichotem bawiąc się jednocześnie paskiem twojego stanika i całując wzgórki piersi. Tobie nie pozostawało nic innego niż tylko się zarumienić i odwrócić wzrok z zawstydzenia.

Elysia nie poprzestała oczywiście na samych pocałunkach; gdy uznała, że już lepiej zakończyć to droczenie się z tobą delikatnymi ruchami palców zaczęła powoli zdejmować ramiączka od stanika, po czym odpięła go całkowicie. Jednocześnie złączyła z pociągliwym, nieco teatralnym jękiem wasze usta oddając się całkowicie gorącemu, głębokiemu pocałunkowi. Nie pozostawałaś jej dłużna, oddałaś cały żar z równym oddaniem i siłą, czując jak podniecenie i oczekiwanie na to, co ma nadejść narasta. Z ust przeniosła się na szyję; doskonale czułaś każdy ruch jej języka i warg na twojej skórze. Doskonale czułaś też miłość jaka za tymi ruchami stała. Całe ciało zdawało się krzyczeć, że kocha cię i jesteś dla niej całym światem - jej spojrzenie pełne czułości i miłości, ruchy jej rąk, dokładnie dotykających każdy zakamarek twojego ciała niepokrytego ubraniem. Obecnie jej zręczne w wielu sprawach dłonie zajmowały się zdejmowaniem twojej spódnicy. Nie trwało to długo, po kilku sekundach spódnica leżała na podłodze, wraz ze stanikiem i koszulką. Jej spojrzenie dokładnie rejestrowało każdy skrawek twoich nóg w zakolanówkach - doskonale wiedziałaś, że je lubiła.

— Czyli nie tylko ja się szykowałam na wieczór, hmmm? — zapytała z figlarnym błyskiem w oku i uśmiechem na ustach, który wyrażał więcej niż jakikolwiek literacki opis; głównie była to miłość, ale też było widać pragnienie i podniecenie równe temu, które rozpalało twoje wnętrzności.

Było to dla ciebie coś nowego. nie miałaś w swoim życiu jeszcze partnerki, z którą mogłabyś robić te grzeszne rzeczy, a Elysia... nie wiedziałaś, czy to sprawka tego czym jest, ale uczucie, które ci okazywała, było odczuwalne dużo mocniej niż kiedykolwiek czułaś, gdy sama czytałaś rzeczy, które lepiej było zostawić dla siebie i oddawałaś się rozpustnej przyjemności w zaciszu.

Jej pocałunki, jej dotyk, które łaskotały i pieściły każdy skrawek twojej skóry, jakby była to dla niej najcenniejsza rzecz pod słońcem.

Pocałunki i dotyk, które schodziły co raz niżej, aż do granicy, gdzie skóra miękkiego uda stykała się koronką czarnej pończochy.

Ścisnęła z uśmiechem i lekkim chichotem jędrną, wrażliwą na dotyk, podobnie zresztą jak całe ciało, skórę i pocałowała zewnętrzną stronę uda, co dodatkowo zaogniło płomień pożądania, który się tlił między wami, a Elysia nie zamierzała przestać. Pocałunki stawały się powoli coraz śmielsze, dotykały skóry, która znajdowała się, co raz bliżej miejsca, który obie chciałyście, aby w końcu otrzymał uwagę od różowowłosej piękności. Musnęła ozdobiony koronką materiał majtek, za którymi czuła dowód na to jak bardzo byłaś podekscytowana tym co się działo opuszkami palców i wargami swoich ust, które były niezwykle utalentowane zarówno w kwiecistym sposobie mówienia, jak i w sprawianiu przyjemności.

Spojrzała w twoje oczy spojrzeniem w którym widoczna była figlarność, z której dziewczyna była znana dotykając dolnych warg i łechtaczki przez tkaninę w już nieco bardziej odczuwalny sposób, ale dalej to było zbyt mało, aby uznać to za pełnoprawny dotyk. Zachichotała na twoje próby ukrycia rumieńca na policzkach oraz nieudolnych próbach stłumienia jęku, który aż prosił się o wydostanie się z twoich ust oraz wysłuchanie przez piękną dziewczynę, która właśnie zdejmowała własne ubranie, które miała na sobie. Koszulka, spodenki - wszystko co było z wierzchu poleciało na stertę ubrań, na którą zapewne będziesz narzekać, jak gdyby był to bałagan stulecia, ale teraz cię to nie obchodziło.

Teraz najważniejsze było to co się działo tu i teraz - jak twoja dziewczyna powoli zdejmowała stanik zaczynając od powolnego zdejmowania ramiączek, na co ty początkowo zawstydzona próbowałaś odwracać wzrok, jednak było to ciężkie, aż w końcu zrezygnowałaś obserwując z coraz większym pragnieniem jak Elysia bawi się swoją własną piersią jedną ręka, drugą sięgając do majtek, nie zdejmując ich od razu, ale powoli zsuwając materiał, dotykając przy tym swojej łechtaczki przy akompaniamencie nieco przerysowanego, ale i tak podniecającego jęku. Nie bez znaczenia miało tu też prawdopodobnie światło, o które zadbała, aby utrzymywało odpowiednią atmosferę i podkreślało zarówno jej, jak i twoje kształty. W końcu nie wytrzymałaś - obserwując cało to przedstawienie i otrzymując tyle uwagi od niej, na pewno długo już i tak wytrzymałaś. Cichy, ale jednak słyszalny i szczery jęk, był dla Elysii dużo ważniejszą wiadomością o tym jak bardzo się ci podoba to co otrzymałaś tej nocy niż jakakolwiek sprośna gadka lub inne tego typu dyrdymały. To tylko mogło ją utwierdzić w przekonaniu, że robi wszystko dobrze, że się to tobie podoba i że powinna brnąć w to dalej.

To było naprawdę motywujące, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę jej kolejne, coraz odważniejsze ruchy, które już miały bardzo niewiele wspólnego z drażnieniem się, jakie zaprezentowała kilka chwil temu. Dalej pozostawała tak samo delikatna i pełna ogłady w swoich ruchach zręcznych dłoni i palców, które dotykały twoje ciało, jednak nie było to już takie przelotne, jakby cię przygotowywała do serwowania głównego dania, bojąc się, że ci się nie spodoba - to nie była słodka przystawka, o której zapomnisz po chwili. To był pełnowartościowy posiłek, który napełnia do syta i o którym szybko nie zapomnisz. Usta, które gdy się nie stykały z twoimi w pocałunku pełnym uczucia i namiętności, wygłaszały peany na cześć twojego ciała i ręce, którym w końcu udało się zdjąć twoją własną bieliznę, dzięki czemu dotyk skóry ciała, palców i pocałunków Elysii stawały się coraz bardziej odczuwalne - teraz nic nie mogło się przed nią ukryć.

Podczas gdy palce lewej ręki zajmowały się zadowalaniem dolnej części ciała, okrężnymi ruchami kreśląc koła na łechtaczce, od czasu do czasu drażniąc się z dolnymi wargami i otworem między nimi, wkładając tam palce, to w tym samym czasie palce prawej ręki i usta zajmowały się piersiami pieszcząc je, głaszcząc i ugniatając między wargami ust i opuszkami palców nie mając ciągle dość twojego ciała, na co ty mogłaś tylko przyjmować całą przyjemność jęcząc bez umiaru, nie powstrzymując się już przed okazywaniem swojej przyjemności, którą serwowała ci ukochana dziewczyna. Imię Elysii mieszało się z rozpaczliwymi, dziewiczymi jękami i błaganiami o więcej - nie wiedziałaś nawet czego "więcej" chcesz, ale wiedziałaś na pewno, że nie chcesz, aby się to zakończyło. Twoje biodra ruszały się zgodnie z tym jak ruszały się palce i dłonie Elysii, której pocałunki zmieniały się powoli w wygłodniałe malinki, które były dobrze widoczne, dla kogoś kto się dobrze przypatrzył twojej szyi i dekolcie, tak jakby również nie potrafiła powstrzymać pragnienia od metaforycznego "więcej" i również nie chciała przestawać, co zresztą było najczystszą, szczerą prawdą.

Ruchy były jednostajne, a przynajmniej starały się za takie uchodzić - Elysia sama stawała się coraz bardziej niecierpliwa, co się jak na razie nie przekładało na jej ruchy, ale na pewno wpływało na jej nastrój. Czuła jak jej pierś płonie, a żar stawał się tym bardziej intensywny, gdy dotykała twojego ciała, zwłaszcza wrażliwych okolic twojej łechtaczki, skrzącej się od tego, jak była mokra i opuchnięta od jej ruchów, podobnie, jak niższe warstwy okolic intymnych oraz piersi, które zawsze lubiła ściskać i ugniatać - mogłaby się tym trudnić zawodowo, ale teraz nabrało to erotycznego wydźwięku, który sprawiał, że coraz mocniej nie potrafiła się powstrzymywać od wejścia na inny, wyższy poziom, który sprawi wam obu więcej przyjemności.

Nie zauważyła nawet, jak jej ruchy stawały się coraz mocniejsze i bardziej szorstkie sprawiając tobie jeszcze więcej przyjemności. Powodowało to reakcję łańcuchową - twoje jęki stawały się coraz głośniejsze i wyraźniejsze, a ruchy Elysii nabierały pewności i rozpędu, gdy jej uszy słyszały twoje wołania o więcej - teraz w końcu żyła dla twojej przyjemności i rozkoszy, która zaczęła coraz mocniej narastać. Twoje ciało - które wcześniej już było wrażliwe i drżało - reagowało coraz mocniej na każdy ruch, muśnięcie, a nawet słowo, które dostało od różowowłosej dziewczyny o wyglądzie elfa. Drżałaś, wiedząc, że zaraz coś się wydarzy, ale nie wiedziałaś do końca co nastąpi, choć pragnęłaś tego z całego serca. Już miałaś problem z myśleniem i składaniem zdań, teraz to był jednak wyższy poziom tych problemów - twoje słowa były tylko bełkotem pomiędzy którym można było wychwycić dwa wyraźne słowa: "Elysia" i "więcej", które napełniały adresatkę słów poczuciem dumy.

W końcu nie wytrzymałaś - jęk mieszał z krzykiem, chwytałaś cokolwiek co by ci pomogło się utrzymać w miejscu, podczas gdy twoje ciało nawiedziły niekontrolowane drgania; kopałaś nogami, głowa i ręce nie wiedziały już co robić, a wszystko to w ferworze fal przyjemności. Pierś desperacko próbowała odzyskać równowagę, gdy choć trochę wszystkie doznania się unormowały, a ty byłaś w stanie poprawnie rejestrować co się dzieje wokół ciebie. Twoja dziewczyna przypatrywała się temu spektaklowi, z uznaniem. Było to najpiękniejsze, co zobaczyła tej nocy, a twoje jęki... muzyka dla jej uszu, wiedząc, że kompletnie się już zatracałaś w rozkoszy, którą dawały ci jej ruchy. Wszystkie obawy opuściły jej głowę, gdy widziała, jak twoje ciało akceptuje to co mu daje, czerpie i cieszy się każdą chwilą.

To był jej prezent dla ciebie i teraz miała pewność, że spisała się śpiewająco ze swojej roli kochanki nie tylko, gdy jesteście całkowicie niewinnymi dziewczynami, które się kochają, ale też w sytuacji, gdy wasze pragnienia nie są już takie niewinne. Gdy zaczynając nabierać bardziej pożądliwego charakteru, a wasze pocałunki są aktem do wyrażania miłości nie tylko w publicznym gronie, w całkowicie obyczajny sposób, ale też wtedy, gdy wasze oddechy są wynikiem tak grzesznych praktyk, a krzyki, które mieszają się z jękami to nie oznaka bólu, a przyjemności, która ogarnia ciało.

— Dobra. — Elysia klasnęła uradowana w ręce, gdy zobaczyła, że twój oddech już jest w normie i jesteś w stanie zareagować na to co mówi i robi, tak jak zwykle. — Moja rola już zakończona. Mam nadzieję, że ci się podobało, kochanie.

— To... koniec...? — spytałaś z lekkim niedowierzaniem i uniesieniem brwi, na jej słowa, docierające dopiero po nieco dłuższej chwili do twojego mózgu, który dalej nie potrafił w pełni sprawnie przetwarzać informacji, po tym co się wydarzyło między wami dosłownie kilkanaście sekund temu.

— Tak, to trochę dziwne pytanie z twojej strony. — zachichotała na twoją reakcję wstając z łóżka. Nie mogłaś się nadziwić, jaka była piękna i powabna - piękne, długie włosy, teraz rozpuszczone, opadały kaskadami na plecy. Jasna, miękka skóra, na której nie było ani jednej skazy, w przeciwieństwie do twojej skóry pokrytej malinkami. Wzgórki piersi, idealnie podkreślone przez ciepłe światło świec. Poczułaś zazdrość, że posiadała tak piękne ciało pozbawione skaz.

Gdy się odwróciła do ciebie z niewinnym uśmiechem, zdałaś sobie sprawę, że naprawdę myślała, że to koniec. Że jest dużo bardziej niewinna niż ty teraz, gdy twoje myśli kręciły się wokół brudnych fantazji o jej pięknym ciele, które chciałaś teraz skalać swoimi brudnymi rękoma i ustami. Znów się zarumieniłaś i obróciłaś twarz, dalej jednak patrząc na nią, z nieco zmieszanym i zirytowanym spojrzeniem, co zbiło ją z tropu.

— Kochanie? Czy coś się stało? Czy cię jakoś skrzywdziłam? Myślałam, że już osiągnęłaś orgazm, ale jeśli... — przerwała swój wywód, gdy chwyciłaś jej dłoń w twardym uścisku i skierowałaś usta do jej ramion i szyi starając się z całą mocą oddać to co czujesz w swoim ciele, podbrzuszu, gdzie dalej się kotłowało i nie mogłaś opisać nawet, jak bardzo byłaś podniecona. Lepiej więc było to ukazać za pomocą gestów.

Jedna ręka zajęła się jej prawą piersią, dokładnie ją ugniatając i szczypiąc sutek, zaś druga dłoń zeszła na dół. Uzyskałaś to co chciałaś łatwiej niż ona - zdezorientowana dziewczyna jęczała i dyszała, nie wiedząc prawdopodobnie co zrobić, ale biernie poddawała się twoim pieszczotom, co bardzo cię ucieszyło. Gdy już miała coś powiedzieć zaczynając od "Kochanie..." przerwałaś jej z pełną mocą.

— Zawsze wszystkim pomagasz, tak jakbyś sama nie posiadała swojego życia i pragnień, ale to raczej niemożliwe, patrząc na to jaka jesteś mokra na dole, po dogadzaniu mi. Czy się mylę?

Teraz to ciało Elysii znalazło się na łóżku pod twoim ciałem. Nie przerwałaś ani razu swoich pieszczot na niej, a wręcz wraz ze wzrostem twoich ruchów na jej łechtaczce, wzrastało wprost proporcjonalnie twoje własne podniecenie. Nie mogłaś się nadziwić, jak bardzo twoja dziewczyna sama była niewinna - naprawdę myślała, że po tym zdarzeniu powrócicie do normalności lub zaśniecie wtulone w siebie. Musiał to być dla niej szok, gdy się zorientowała, że teraz to jej kolei na bycie tą, która jest obdarowywana miłością i przyjemnością. Chciałaś, żeby otrzymała tyle samo - nie! - więcej przyjemności niż tą, którą ty dostałaś. Zawsze stawałaś na wysokości zadania, więc dlaczego teraz miałoby być inaczej?

— Sprawiłaś mi niezwykłą przyjemność, Elysio. — odparłaś na jej jęki z sugestywnym uśmiechem, sama jęcząc, gdy twoje ciało się zatknęło z ciepłem jej rozgrzanego do czerwoności ciała. Nie ustawałaś w pocałunkach dekorując nimi, jak i ciemnymi malinkami, całą szyję i ramiona, będąc dumna ze swojego dzieła. — Teraz pozwól, że ja sprawię przyjemność tobie i oddam, choć małą uncję przyjemności i dobroci, którą obdarowujesz wszystkich dookoła.

Komentarze

Popularne posty