Spotkanie Nadzorcy i Przywódcy
Liczba słów: 1.619
Kategoria: One-shot
TW?: seks, wyuzdane sceny
Wszystkie walczyły o dominację nad tym drugim.
Oba chciały panować nad tym drugim.
Oba chciały całej władzy dla siebie.
Niesamowicie namiętny, głęboki pocałunek trwał już dobre kilka chwil. Żaden nie chciał ustąpić, czy przestać - oddechy łączyły się ze sobą tworząc idealną symbiozę, a siła ich namiętności nawet ich samych przytłaczało. Nie był to miękki i czuły pocałunek, widać było w nim na gołe oko walkę o dominację, którą oczywiście wygrał przystojny, wysoki brunet w okularach. Już miał się on rzucić , jednak pocałunek został szybko przerwany przez niezwykle szczupłego mężczyznę o jasnej cerze bez jakichkolwiek niedoskonałości i intesywnie zielonych oczach, rzucających się od razu osobie, która go widzi. Mężczyzna przed przywódcą Anti-Entropy miał wygląd i twarz prawdziwego anioła.
Był jednak tak daleki od anioła, jak to tylko było możliwe.
Nie można było mu jednak odmówić tego jaki był piękny. Gładka, blada skóra, którą aż chciało się gryźć i całować, aby postawić na niej ślad swojej obecności. Tajemniczy błysk w zielonych oczach oraz długie, jedwabiste blond włosy, które kaskadami opadały mu teraz na ramiona, gdy nie były spięte. Całe jego niemal boskie i mistyczne ciało, skrywające tyle tajemnic i piękna teraz stało mu przed oczami, jako to co go czekało, gdy tylko zdejmie ostatnie skrawki jego ubioru.
Był jednak zdecydowanie słabszy niż mu się wydawało. Przecież nie powinien czuć do niego pożądania, tylko nienawiść…
Rozbierał go ze spokojem, bardzo starannie, ubranie po ubraniu, składając na bladej skórze od czasu do czasu pocałunki, które po krótkim momencie zmieniły się w ugryzienia; tworzył na jego ciele malinki, które jutro zapewne ponownie zakryje, będąc jednak trochę speszonym tym co się między nimi stała. Na razie zamierzał się jednak delektować tą chwilą i jego, niby obojętny wzrok, skanował dokładnie ciało Nadzorcy Schicksal, który teraz leżał na łóżku, nagi od pasa w górę, wyciągnięty na łóżku, gotowy na to co go czeka.
Dalej uważnie wpatrując się w oczy Otto przeciągnął obie ręce po jego tułowiu od dołu do góry. Ciało mężczyny pod nim lekko się wzdrygnęło na jego dotyk, jednak uśmiech nigdy nie opuszczał twarzy.
Jak bardzo chcę zedrzeć ten jego samozadowolony uśmieszek z twarzy… syknął w myślach, gdy usta wylądowały na jego wyprężonym od zimna pokoju sutku. Otto westchnął cicho na jego ruch.
— Ah, Welt… czemu zawsze jesteś taki… grzeczny? Czyż takie chwile nie są czasem, gdy możemy poddać się naszym najskrytszym instyktom? — wyszeptał na tyle głośno aby mógł to usłyszeć uwodzicielskim tonem, na którego dźwięk Weltowi włosy na karku stanęły dęba. Doskonale wiedział, że ten właśnie ton mocno na niego działo i bez skrupułów to wykorzystywał.
Jego język bardzo dokładnie szturchał dumnie sterczący sutek, który naprzemiennie pieścił i gryzł; ta stymulacja musiała być dla niego niezwykle pobudzająca, gdyż blondyn jęknał po raz piewrszy tego wieczoru i zamknął oczy rumieniąc się. Na jego nieszczęście on również znał wszystkie jego słabe punkty… Jego druga ręka, początkowo zajmująca się pieszczeniem drugiego sutka, zjechała na dół. Próbował odpiąć pasek, jednak było to dosyć problematyczne, więc na chwilę odciął się od jego klatki piersiowej i zdjął spodnie wraz z bokserkami swojemu kochankowi, spod których można było zobaczyć wybrzuszenie świadczące o tym, że dobrze się bawił. Na jego twarzy ponownie rozkwitł ten sam uśmiech, który tak dobrze znał, a dwa migoczące w ciemności szmaragdy sporzały na niego spod wachlarza rzęs.
Nienawidził go… tego jego samozadowolonego z siebie tonu, jego nonszalancji w stosunku do otoczenia…
— Nie musisz się obchodzić ze mną jak z jajkiem, naprawdę. Wbrew temu co myślisz umiem wytrzymać bardzo dużo.
A najbardziej nienawidził tego, jak go sobie opłótł w okół palca!
Usiadł na skraju łóżka. To go zawsze frustowało; to, że ten człowiek go tak urzekał i oczarowywał raz za razem, mimo jego obietnic, że to już ostatnia noc z nim. Dlaczego nie mógł sobie wybrać kogoś innego? Świat był pełen bardziej honorowych i szlachetnych mężczyzn i kobiet, którzy by chcieli z nim być. W całym swoim zamysleniu nie zauważył jak Otto czołga się w jego stronę i siada na jego biodrach okrakiem, rozpinając spodnie i dotykając jego kutasa bez większych ceregieli. Wzdrygnął się na jego dotyk w tak intymnej części jego ciała, na co Otto zachichotał.
— Nie zachowuj się tak jakby to był twój pierwszy raz panie Yang. — mruknął mu do ucha ściskając penisa, co spowodowało jęk Welt’a i kolejny chichot Otto. — Cóż ja mam z tobą począć… zawsze taki pruderyjny, zachowujący się jak dziewica…
— Nie jestem ani pruderyjny ani nie jestem dziewicą. — warknął Welt ze złością patrząc jak Otto dalej bawi się jego penisem ściskając go, ugniatając i ciągnąc, jakby to była tylko zabawka. Nagle wykonał ostre pchnięcie biodrami w stronę jego brzucha, co spowodowało kolejny jęk zaskoczonego Welt’a. Otto już nie zachichotał, tylko spojrzał na niego osądzającym spojrzeniem.
— Ajajaj… myślałem, że cię czegoś nauczyłem, a tu proszę… — rzekł rozczarowany klikając językiem.
Blondyn zniżył swoją głowę do poziomu bioder Yang’a, po czym dotknął koniuszkiem języka czubek jego kutasa. Jęknął na ten ruch, co tylko skłoniło Otto do dalszych działań; całował i lizał jego wyprostowaną erekcję do momentu aż w końcu nie włożył jej do ust. Welt bardzo ostrożnie chwycił jego włosy, tak aby mieć pełną kontrolę nad jego ruchami. Pokierował głową tak, aby jego kutas całkowicie zniknął w gardle Otto, co spotkało się z jego lekkim zakrztuszeniem się. Wykonał eksperymentalne pchnięcie w stronę ust jasnowłosego, zaś po braku negatywnej reakcji zwrotnej, wykonał drugie pchnięcie, tym razem dużo mocniejsze i bardziej śmiałe.
Kolejne pchnięcie, i kolejne, aż do momentu, w którym Welt się całkowicie zatracił w przyjemności jaką dostarczyły ciepłe i mocno zacisnięte usta oraz gardło Otto. Musiał przyznać, że bardzo dawno nie uprawili oralu, tak dawno, że już zapomniał jakie to było dobre. Jego pchnięcia i ruchy stawały się z każdą kolejną sekundą coraz bardziej agresywne. Sam Apocalypse mógł tylko biernie i posłusznie przyjmować każde kolejne pchnięcie patrzać swoimi załzawionymi, zielonymi oczami w jego stronę, co tylko dodawało mu motywacji do agresywniejszych posunięć.
Już się nie krył ze swoimi jękami; otwarcie bluzgał i krzyczał, jak to miał w zwyczaju, gdy utonie w morze przyjemności. Poczuł w końcu znajome ciepło i mocniej docisnął blonwłosą głowę do krocza, tak, że nos Otto stykał się z jego włosami łonowymi, gdy wylewał do jego gardła białe sznurki spermy, będącej drugim dowodem, poza erekcją, dowodem jego podniecenia.
Spojrzał na nieobecną twarz Otto, gdy tylko puścił jego włosy, a on się podniósł. Był to obraz absolutnej deprawacji, który zawsze lubił oglądać po ostrym seksie z nim; zamglone oczy, zaczerwieniona twarz i sperma, którą wylał do jego ust podczas orgazmu.
Miło było widzieć Nadzorcę Schicksal, jednego z najpotężniejszych ludzi na Ziemii w stanie POD sobą.
Nie to, żeby on miał jakąś mniej znaczącą pozycję…
— Połknij. — rozkazał co też mężczyzna przed nim posłusznie uczynił. Obaj padli na łóżko wyczerpani i już Welt miał zasnąć, gdy poczuł jak jego tyłek zostaje wypełniony przez znajomą rzecz, której nigdy nie zapomni.
— Jeszcze nie doszłem. — wyszeptał mu psotnie Otto do ucha. — Myślisz, że tylko ty masz prawo do orgazmu?
Welt przełknął ślinę, a przynajmniej zrobił to w sensie przenośnym, jako, że jego usta były spierzchnięte i suche. Na jego zdenerwowaną i spiętą postawą Otto zareagował jedynie złośliwym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy i lekko szyderczym, ale jednak w pewnym stopniu nawet czułym śmiechem, który brzmiał w tej chwili niezwykle dwuznacznie. Pchnięcia Nadzorcy Schicksal były bardzo wyważone, ale jednak przy tym ostre i mocne; dawno go nie pieprzył przez wzgląd na fakt, że Welt ostatnio w ogóle nie dawał mu szansy na choć odrobinę dominacji. Podobnie jak w przypadku loda, zapomniał jak bardzo Otto się zna łóżkowych igraszkach i zadowalaniu swojego partnera.
— Hah… ciekawe co by powiedziały twoje przyjaciółki z Anti-Entropy… — mówiąc to blondyn chwycił jego kutasa i jeszcze mocniej zaostrzył szybkość swoich pchnięć. — Wiadomo, że nasze relacje… hah… ahhh… nie są najlepsze… zwłaszcza z tą czerwowłosa dziewczyna w okularach, jak jej było, bo już zapomniałem tak szczerze?
— Tesla…ahhh…! — wysyczał Welt czując nie tylko podniecenie, ale też narastające poczucie winy, które miażdżyło mu pierś na te niby rzucone w eter słowa Otto, które jednak wywołały ogromny impakt, na jego obecny nastrój.
Zdradził ich. Zdradził swoich przyjaciół na rzecz czego… Paru chwil przyjemności…
Czuł się okropnie. Wręcz obrzydliwie, czuł się niegodny już niczego. Nawet Otto i tych jego głupich uwag oraz jego obecnych pchnięć, a to już był naprawdę niski poziom…
Cholerny Otto Apocalypse! Oplótł go sobie wokół palca, jak mało kto!
Jednak szybko te myśli opuściły je głowę, gdy Otto szarpnął mocniej jego przyrodzenie, co sprowadziło go w końcu do chwili obecnej. Jęknął żałośnie, podczas gdy jego partner kontynuował swoje pchnięcia, które stawały się coraz bardziej chaotyczne, co było tylko znakiem, że jego orgazm jest blisko. Palec Otto rozmazał krople jego spermy po powierzchni obwodu.
— Ahhh… Welt… — jęknął Otto, gdy w końcu z jego drgającego penisa wypływały sznurki pół przezroczystej, można nawet powiedzieć, że nieco białej substancji. — AHHHHH! WELT!
Dłoń blondyna chwyciła jego brunatne włosy, gdy dochodził w końcu do upragnionego orgazmu. Ruchy bioder stały się dzikie, niekontrolowane i impulsywne; w niczym nie przypominały one zaplanowanego tempa, jakie miał podczas seksu. Ugryzł go w końcu w szyję, mocno naciągając materiał golfu, który miał na sobie, co Welt uznał za przejaw jego impusywnych ruchów podczas w feworu najmocniejszego podniecenia, jednak Otto zawsze lubił zostawiać na jego ciele jakiś “znak własności”, a nieczęsto miał okazję aby takowe znak zostawić na jego ciele. Wypadało więc korzystać, prawda? Zachichotał i oblizał miejsce ugryzienia, po czym objął jego sylwetkę swoimi ramionami, przyglądając się po raz kolejny jego dobrze zbudowanej sylwetce.
— Zakładam, że wiele kobiet i mężczyzn tylko marzy aby dostać ci się do łóżka, ale i tak jesteś tylko mój. — wyszeptał mu zadowolony do ucha okrywając go kołdrą, gdy Joachim zamykał oczy ze zmęczenia. Nie zamierzał się z nim teraz kłócić, nie miał na to już zresztą ani psychicznej ani fizycznej siły. Będzie miał na to czas jutrzejszego poranka.


Komentarze
Prześlij komentarz